cookies
STRONA GŁÓWNA   ARTYKUŁY   O KLUBIE   FORUM   SZUKAJ   GALERIA
Nawigacja
RETROTRAKTOR
  STRONA GŁÓWNA
  ARTYKUŁY
  FORUM
  GALERIA
  LINKI
  KALENDARZ
  EKIPA
  KONTAKT
  POCZTA
  PARTNERZY
  FACEBOOK
  WSPÓŁPRACA
  REGULAMIN

O KLUBIE
  O NAS
  AKTUALNOŚCI
  WŁADZE KLUBU
  LISTA CZŁONKÓW
  DOŁĄCZ DO NAS
  KONTAKT

ŁOCHOWICE
  O NAS
  AKTUALNOŚCI
  GALERIA
  KONTAKT

STARE BUDY
  O NAS
  AKTUALNOŚCI
  GALERIA
  KONTAKT

ARTYKUŁY
  RETROTRAKTOR
  AKTUALNOŚCI
  URSUS
  ZETOR
  LANZ
  CIĄGNIKI
  MASZYNY ROLNICZE
  PROTOTYPY
  RELACJE
  NASZE MASZYNY
  CIEKAWE MIEJSCA
  MODELARSTWO
  DONIESIENIA DAWNEJ PRASY
  WSPOMNIENIA
  PORADY

GADŻETY

Ostatnie Artykuły
OLDTRACTOR ACHAT & V...
PAMIĄTKI I WSPOMNIEN...
PAMIĄTKI I WSPOMNIEN...
RETRO SHOW 2017 - PL...
GALA TECHNIKI ROLNIC...
Zareklamuj się!
URSUS C-45
Ursus C-45 1:15


Pierwsze przymiarki i warsztat pokojowy.

Czytając tytuł tego artykułu i w dodatku widząc go w dziale "Nasze maszyny" można przypuszczać, że posiadam ciągnik Ursus C-45. Niestety jeszcze (podkreślam jeszcze ) go nie posiadam, a celem tego artykułu jest opisanie modelu w skali 1/15 właśnie mojego wymarzonego ciągnika - Ursusa C-45.
Dlaczego model i dlaczego właśnie ten ciągnik? To pierwsze chyba nie wymaga zbytniego wyjaśniania - po prostu narazie ceny tych ciągników przewyższają moje możliwości, jednak jak mówią "marzenia się spełniają". Jeśli chodzi o to dlaczego wybrałem właśnie ten ciągnik, to również nie wymaga większego opisu. Po prostu moje marzenie - ciągnik, który dla mnie jest "pięknem w pięknie" - miłością do niego zaraziłem się od taty bardzo dawno. Teraz razem z nim zrobiłem właśnie ten model. Pierwszy - i miejmy nadzieję - nie ostatni.
Z modelarstwem nie miałem nigdy styczności i to właśnie był mój problem. Jak wiadomo praktyka w danej dziedzinie jest najważniejsza. Mi jej brakowało i dopiero w trakcie budowy tego modelu nasunęły mi się pewne pomysły, które mam zamiar wykorzystać do budowy kolejnych modeli. Można by zapytać - dlaczego nie żaden gotowy model ? - otóż odpowiedź jest prosta. Na rynku widziałem tylko jeden model Ursusa, jednak jego wykonanie pozostawiało wiele do życzenia - pomijając fakt, że był to w sumie Lanz ze zmienionym napisem. Cena była moim zdaniem za wysoka, ale czego się nie robi dla pasji. Tak więc padła decyzja - własny model Ursusa C-45 robiony od podstaw. Przez dłuższy czas była tylko koncepcja i masa pomysłów - które zresztą w praktyce okazały się bezużyteczne. Pierwszym elementem, który powstał był komin - oczywiście "stożkowy". Jako materiał użyliśmy fragmentu wałka od snopowiązałki (muszę dodać, że nie nadawał się on już do użycia - dobrego bym nie zniszczył). Został on wytoczony u znajomego tokarza. Przez dłuższy czas tylko ten komin stał na moim biurku. Dopiero, gdy zbliżały się wakacje i pojawił się pomysł, aby model zabrać do Wilkowic na Festiwal - prace ruszyły całą parą. W ruch poszły szlifierki, wiertarki i tokarka. Większość prac była wykonywana w garażu. Tylko kosmetyczne prace i małe korekty były wykonywane w domu. Czasami model lądował na biurku celem przymiarki części.
Główny element modelu, czyli cylinder, karter skrzynia biegów i tylny most zostały wykonane w jednym kawałku. Następnie "cała góra" została względem niego dorobiona i przymocowana. Do mocowania zostały użyte małe gwoździe oraz kleje: Poxipol i Butapren. Ten pierwszy nadaje się również do modelowania i wyrównywania powierzchni. Można go modelować wilgotnym palcem. Chłodniczki zostały wykonane z siateczki od głośnika samochodowego - konkretnie z osłony. Pozostałe elementy, takie jak osłony kół zamachowych, głowica, kominek filtra powietrza oraz wiele innych zostały zrobione z kombinacji drewna, metalu i innych odpowiednich tworzyw - jednak opis dokładny tworzenia tych elementów wykracza poza rozmiary tego artykułu. W razie jakichś pytań mogę odpowiedzieć np. na maila.
Wiele osób pyta się o koła. Otóż koła to nic innego jak krążki wytoczone z kawałka dębowej deski. Częściowo zatoczone na tokarni, a reszta obrobiona na zwykłej wiertarce. Bieżnik kół tylnych został wycięty z dętki od Fiata 126p i naklejony w formie takiej "jodełki". Dużym problemem było przednie zawieszenie, które wymaga nie lada cierpliwości. Tutaj świetnie spisał się mój tato, który tą cierpliwością się wykazał. Dorobienie osi w takich małych wymiarach to naprawdę żmudna robota. W dodatku, że tak naprawdę to zawieszenie przednie w tym modelu działa normalnie - jego skok ogranicza tylko mocowanie drążków "na stałe". Model został pomalowany zwykłą farbą w aerozolu - "zieleń wiosenna". Elementy czarne to również zwykły "czarny mat".
Model "zaliczył" w tym roku swój pierwszy Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka w Wilkowicach. Stał obok dioramki Rafała z Zetorem 50 Super podczas orki oraz innych modeli. Obok towarzyszyła mu również kosiarka Brill - jednak prawdziwa. Trzeba wspomnieć, że model przechodził jeszcze małą kosmetykę w dzień imprezy o 6 rano! Do domu wrócił jedynie z zniszczoną lekko kierownicą - którą "dopadły" rączki ciekawych wszystkiego dzieci. Za rok mam zamiar również zabrać ten model do Wilkowic - jednak nie jako jedyny model.
Jakby ktoś chciał o coś zapytać to zapraszam na forum do tematu o tym modelu ==> KLIK



Model przed Festiwalem


Model po Festiwalu z pamiątkami