Jednak już jedna opinia inna, też mi niektórzy tak mówili. Przypominam, że silnik nie rozbierany nigdy, w bardzo dobrej kondycji, więc może faktycznie palnowanie na wyrost. Z drugiej strony taka praca bez szpilek mogła zaszkodzić głowicy.
A gdybym już zdecydował się na tę metodę, to po prostu nowe 4 szpilki dokręcić w nieistotnej kolejności, momentem z instrukcji, czy jak?
Adam03 pisze: ↑wczoraj, 23:33
Z wypadającymi szpilkami problem może wyglądać tak, że gwint w bloku może być już wyrobiony. Tutaj pozostałoby chyba przegwintować i wkręcić wkładkę redukcyjną. Same szpilki może pękają od naprężeń? Ja bym planował.
Aha, co najważniejsze - mój nauczyciel od przedmiotów zawodowych, który uczył mnie w technikum podkreślał, że zawsze należy szpilki wymieniać - zawsze. Głowica jest dociskana z ogromną siłą, co powoduje deformację materiału oraz utratę jego właściwości. Nie wolno zakładać starych, ponieważ te są najzwyczajniej w świecie poprzeciągane. Myślę że temperatura też swoje robi - stąd mogą się brać problemy.
Jakbyś wkręcał nowe szpilki do bloku po obróbce to najlepiej je wkręcić na małą ilość oleju silnikowego.
Gwinty powinny być dobre - ONE SĄ PĘKNIĘTE 1-2 CM OD NAKRĘTKI.
W teorii ma rację, w praktyce różnie bywa.
Myślałem, że szpilki głowicy trzeba na sucho. Jednak mogę się mylić.
Ursus pisze: ↑dzisiaj, 6:32
Mówiąc szczerze nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem, ale nie mam doświadczenia z rodziną SW. Może te szpilki za mocno dokrecone i poprzeciągane i strzelają po prostu podczas gdy pracuje materiał?
Generalnie owszem, powinno się niby szpilki wymieniać zawsze, ale z mojego doświadczenia wynika, że czasem warto zostawić stare - mam na myśli jakość części.
Dla mnie też dziwne tym bardziej, że tu szpilek są 2 rzędy. W takiej C-355 w przeliczeniu na liczbę cylindrów jest ich mniej, a jak naście lat temu taki stary mechanik (rocznik chyba 41, a nadal trochę naprawia) robił nam remont to dokręcał je rurą na chama i chodzi bez problemu. Tu dokręcone chyba fabrycznie, to dziwne że coś nie tak.
Właśnie tej współczesnej jakości się trochę boję. Gdyby nie to, to bym chyba faktycznie wymienił wszystkie, skoro te są podejrzane. Mieliście już jakieś przypadki zerwania nowych szpilek?
Alchemik pisze: ↑dzisiaj, 8:42
Co so wymiany szpilek, to czasami producent pozwalał użyć starych, tylko sprawdzało się ich długość.
Jednorazowe sa sruby glowicy z zwężeniem na którym maka sie rozciągać. Dokręca się je zazwyczaj momentem wstępnym, a pozniej o określone kąty
Zgaduję, że w żadnym komunistycznym sprzęcie rolniczym nie kazali wymieniać szpilek, bo wiedzieli że i tak nikt tego nie zrobi, a same szpilki pewnie jak wszystko będzie problem kupić.
Fajne te szpilki ze strefą zrywania, tylko powinni ją robić kilka cm nad blokiem, by było jak wykręcić zerwane...