Bieszczadzka Rajza – czerwiec 2022

Dodano dnia: 17/06/2022

W dniach 3-5 czerwca 2022 roku – już po raz piąty – odbyła się Bieszczadzka Rajza.

Piątek – 3 czerwca

Od rana na podwórku u Ryśka Giery – pomysłodawcy i głównego organizatora Rajzy, zjeżdżali się kolejni uczestnicy piątej edycji. Pierwsi dojechali już w nocy z czwartku na piątek, a kolejni rano. Piątkowy etap miał być najdłuższy, dlatego wyruszyliśmy nieco wcześniej niż zwykle, bo już około godziny 9 kierując się przez Zarszyn, Wzdów do Grabownicy Starzeńskiej, gdzie do naszej kolumny dołączyło kilku uczestników nie startujących z Odrzechowej. Dalej pojechaliśmy drogą 835 do Dydni, gdzie był zaplanowany pierwszy około półgodzinny postój pod szkołą podstawową, gdzie ciągniki robiły furorę wśród dzieci. Z Dydni ruszyli w kierunku Krzemiennej, tam przepłynęliśmy promem przez San (co trochę zajęło biorąc pod uwagę, że jednorazowo na promie mieściły się 2-3 ciągniki) i dalej pod cerkiew w Uluczu, gdzie w tym samym miejscu co w 4 edycji Rajzy zrobiliśmy grilla ku pokrzepieniu traktorzystów 🙂 Kolejny etap trasy uległ zmianie ze względu na remont drogi – trasa wiodła bardzo malowniczymi drogami na Czarny Potok, dalej przez Lipę, Leszczawkę, Kuźminę do Tyrawy Wołoskiej. Kto chciał mógł uzupełnić brakujące zapasy w sklepie,  przyjechał również właściciel pięknie odrestaurowanego Fiata 126p o wdzięcznej nazwie „Żółtek”, który był na wystawie w Besku 2 tygodnie wcześniej, więc była okazja porozmawiać. Następnie przez Paszową, Olszanicę do Browaru Ursa Maior w Uhercach Mineralnych, szybkie zwiedzanie i dalej w drogę. Na tym etapie już chyba każdemu dawały się we znaki godziny spędzone za kierownicą i wynikające z tego zmęczenie. Postoje uległy wyraźnemu skróceniu i chyba każdy miał ochotę jak najszybciej dotrzeć do punktu docelowego, którym była dobrze znana uczestnikom Rajzy Agroturystyka Orlikowe Wzgórze w miejscowości Rabe. Ale zanim tam dojechaliśmy, po drodze zajechaliśmy jeszcze nad Zbiornik Myczkowiecki i Serce Bieszczad. Dalej, omijając Solinę i Ustrzyki Dolne, pojechaliśmy przez Ustjanową Górną, Równię do Rabego, gdzie zakończył się piątkowy etap. Wieczorem oczywiście pyszna obiadokolacja i tradycyjne rozmowy przy ognisku…

Podsumowując piątkowa trasa liczyła 119 km, średnia prędkość jazdy wyniosła 19 km/h, czas jazdy 6 godzin 11 minut, natomiast ogólny czas przejazdu z Odrzechowej do Rabe wyniósł 10 godzin i 24 minuty. Pogoda była w sam raz – ciepło, ale nie za gorąco i słonecznie.

Sobota – 4 czerwca

Dzień, który miał nas zaskoczyć, ale wtedy jeszcze nikt o tym nie wiedział. Po obfitym śniadaniu pojechaliśmy do Czarnej, do Muzeum Bieszczad, gdzie prywatny właściciel w dość niewielkim obiekcie zgromadził imponujące eksponaty dotyczące tego regionu od czasów dawnych, poprzez obie wojny światowe do czasów współczesnych. W czasie zwiedzania muzeum zaczęło padać – wszyscy liczyliśmy, że to tylko chwilowa ulewa, a padać nie przestawało. Po dłuższym oczekiwaniu postanowiliśmy jechać dalej, więc każdy ubierał co miał, bluzy, peleryny najróżniejszych wzorów i kolorów, byle tylko jak najmniej zmoknąć. Ja, jako posiadacz ciągnika z prawie szczelną kabiną typu ‚orzeszek’ mogłem kozaczyć – jechałem w krótkim rękawku, krótkich spodenkach, jedynie sandały przebrałem żeby niepotrzebnie nie drażnić chłopaków ;D Z racji utrzymującej się podłej pogody sobotni etap od wyjazdu z muzeum w zasadzie sprowadzał się do dojechania do punktu docelowego w Kalnicy możliwie najkrótszą trasą. Przejechaliśmy bocznymi drogami przez Lipie, dalej do Lutowisk na punkt widokowy. Jednak nie wjeżdżaliśmy na łąkę ponad parkingiem, tylko po krótkim postoju dalej przez Smolnik, Dwerniczek, Dwernik, Nasiczne, Brzegi Górne, Wetlinę, Smerek do Kalnicy na schronisko młodzieżowe gdzie zwykle nocujemy. Chłopaki niestety chyba wszyscy byli mniej lub bardziej przemoknięci, mi uszło na sucho 😉 Około godzinę po naszym przyjeździe deszcz przestał padać, dzięki czemu mogliśmy spokojnie korzystać z terenu wokół ośrodka. Wieczorem oczywiście standardowo grill ‚Żarłok’ był w centrum uwagi 😉

Podsumowując, z pomiaru gps-em w sobotę przejechaliśmy 53 kilometry w 2 godziny i 52 minuty. Średnia prędkość wyniosła 18 km/h, a łączny czas od wyjazdu z Rabe do przyjazdu do Kalnicy tylko 4 godziny i 3 minuty.

Niedziela – 5 czerwca

W tym dniu od rana wydawało się, że pogoda będzie dla nas łaskawa, peleryny wszyscy wysuszyli, więc można było śmiało jechać dalej. Rano, zamiast na Przysłup, tak jak w zeszłym roku pojechaliśmy szutrowymi drogami na Stare Sioło przez Sine Wiry do cerkwi w Łopience, którą już raz odwiedziliśmy podczas pierwszej Rajzy w lipcu 2020 roku. Jakoś tak wyszło, że na Sinych Wirach większość osób myślała żeby się zatrzymać, a jakoś tak wyszło że nikt się nie zatrzymał i po prostu pojechaliśmy dalej. No ale byliśmy? Byliśmy ;D Z Łopienki pojechaliśmy do Terki, Bukowca, Wołkowyi, następnie przez Górzankę, bocznymi drogami do Stężnicy, Baligrodu, stamtąd dalej bocznymi drogami w kierunku Komańczy wyjeżdżając na drogę 892 w Rzepedzi. Dodatkową atrakcją tego odcinka był chyba 7-krotny przejazd w bród przez rzekę, gdyż akurat tak prowadziła droga – wszystko na odcinku kilku kilometrów. Z Rzepedzi, przez Szczawne na Bukowsko, Nadolany dotarliśmy z powrotem do Odrzechowej. Od Rzepedzi kolumna ciągników stopniowo stawała się coraz krótsza, gdyż kolejni uczestnicy odłączali się wracając bezpośrednio do swoich domów. W niedzielę pogoda dopisywała, spłatała nam tylko krótkiego figla w postaci kilkuminutowej ulewy z gradem.

Podsumowując, niedzielny etap miał 97 kilometrów, średnia prędkość wynosiła 19 km/h, czas jazdy 5 godzin i 11 minut, natomiast czas całego niedzielnego przejazdu wraz z postojami 8 godzin 16 minut.

W Rajzie brać miało 13 traktorzystów, jednakże w piątek rano okazało się, że dwie osoby z różnych przyczyn nie dotarły, dlatego na trasie pojawiło się 11 ciągników. Tradycyjnie najwięcej było poczciwych Ursusów C-328 oraz C-330, oprócz tego Warchalowski z nietypowym jak na ciągnik silnikiem widlastym dwucylindrowym, Deutz, z czterocylindrowych Ursus C-4011 oraz mój C-355. Oprócz ciągników całą trasę przejechał z nami Land Rover Santana, oraz od piątku wieczorem do niedzieli rano dołączyli do nas chłopaki z UAZem buchanką, którzy przyjechali na kołach 300km z województwa świętokrzyskiego.  Wszystkie ciągniki przejechały trasę Rajzy bez poważniejszych usterek. Cała trasa liczyła 270km.

Kolejna edycja Rajzy wstępnie planowana jest na 30 września do 2 października 2022 roku, a trasa ma przebiegać w Beskidzie Niskim.

Michał ‚Sebright’ Kurowski

Zobacz więcej na