Bieszczadzka Rajza – edycja jesienna

Dodano dnia: 14/10/2020

Uczestnicząc w pierwszej edycji Rajzy w lipcu 2020 roku spodziewałem się, że nie skończy się na jednorazowej akcji, tylko impreza będzie miała kolejną edycję w przyszłym roku. A tu zaskoczenie  – chłopaki z klubu Stary Traktor Bieszczady zorganizowali drugą edycję już jesienią tego samego roku w dniach 2-4 października. Podobnie jak poprzednim razem, dzięki uprzejmości Ryśka Giery miałem możliwość uczestniczenia w Rajzie na ‚Trutniu’, czyli przerobionym Ursusie C-328.

Trasa w sporej części pokrywała się z Dużą Pętlą Bieszczadzką i liczyła około 300 km. Udział wzięło 9 traktorzystów. Oprócz miejscowych kolekcjonerów uczestnicy przyjechali również z województw: dolnośląskiego, śląskiego i małopolskiego. Wśród ciągników dominowały Ursusy C-328 – 4 sztuki, oprócz tego po jednym: Ursus C-4011, Ursus C-330, Steyr, Deutz, Massey-Ferguson – wszystkie przejechały trasę bezawaryjnie.

Pierwszego dnia, pogoda kaprysiła od samego rana – cały dzień pod chmurą, bez przerwy wiało, czasami padało – ogólnie każdy ubierał co miał ciepłego. Pomimo niesprzyjających warunków, w optymistycznych humorach wyruszyliśmy z Odrzechowej, przez Bukowsko, Szczawne, Rzepedź, Komańczę, Radoszyce, Cisną do Kalnicy. Po drodze mieliśmy kilka postojów w celu rozprostowania kości i zrobienia zdjęć. Wieczorem obowiązkowe ognisko z kiełbaskami i dyskusje do późnej nocy. Nocowaliśmy w schronisku młodzieżowym, tylko ja uparcie w przyczepie kempingowej – ale przynajmniej nikt mi w nocy nie chrapał 😉

Drugiego dnia pogoda również nie rozpieszczała – było pochmurno, nadal wiało, ale przynajmniej nie lało co po piątkowym przemoknięciu niezmiernie cieszyło. W tym dniu mieliśmy chyba najwięcej odcinków z marną nawierzchnią, przez co wieczorem wyraźnie czułem godziny spędzone na misce siedzenia. Dodatkowo płynną jazdę utrudniała duża ilość wyprzedzających nas osobówek, zwłaszcza na odcinku pomiędzy Wetliną, a Ustrzykami Górnymi. Z Kalnicy pojechaliśmy przez Przysłup, Smerek, Wetlinę, Ustrzyki Górne, Stuposiany, następnie nadłożyliśmy kilka kilometrów do Mucznego do zagrody żubrów, później przez Smolnik, Lutowiska, Czarną do Rabe, gdzie mieliśmy nocleg w Orlikowym Wzgórzu. Miejsce to szczerze polecam – właściciele bardzo mili, jedzenie z potraw lokalnych pyszne i w obfitości, jest też pokój zabaw dla dzieci i altanka z grillem w ogrodzie.

Dzień trzeci przywitał nas wiatrem i deszczem. Po pysznym śniadaniu, pamiątkowym zdjęciu, poubierani jak niedźwiedzie ruszyliśmy w drogę powrotną. Pogoda tym razem zaskoczyła, po około godzinie się ociepliło i piękne słońce towarzyszyło nam już do końca dnia – mi aż trochę żal było, że to już ostatni dzień i wracamy. W niedzielę oprócz pięknych widoków podziwiałem barszcze Sosnowskiego w kilku miejscach występujące w naprawdę dużej ilości. Z Rabe pojechaliśmy przez Ustrzyki Dolne, Krościenko, Liskowate, Wojtkową, Kuźminę, Tyrawę Wołoską, Sanok, Zraszyn z powrotem do Odrzechowej.

Po przejechaniu całej trasy na liczniku ‚Trutnia’ przybyło około 14mtg, co daje 21 godzin jazdy. Już wiem, że wiosną odbędzie się kolejna edycja, na którą czekam z niecierpliwością 😉

Michał Sebright Kurowski

Więcej zdjęć w Galerii

Zobacz więcej na