Bieszczadzka Rajza po raz czwarty

Dodano dnia: 20/10/2021

W dniach 1-3 października obyła się już 4 edycja Bieszczadzkiej Rajzy. Jest to impreza organizowana przez Stowarzyszenie Stary Traktor Bieszczady, a ‚duszą’ każdej edycji jest Rysiek Giera, od którego zawsze Rajza wyrusza. Z racji jesiennego terminu i wspomnień po wiosennych deszczach, w których odbywała się 3 edycja do końca mieliśmy obawę jak pogoda nas potraktuje tym razem. W czwartek do samej nocy straszyło deszczem, na szczęście od piątku z każdym dniem robiło się coraz cieplej. Trasa 4 edycji w dużej mierze pokrywała się z trasą Rajzy z jesieni 2020 roku, z tą różnicą że jechaliśmy w przeciwnym kierunku jak rok wcześniej.

Tak więc w piątek przed godziną 10 wyruszyliśmy z Odrzechowej w trasę, która w pierwszym dniu wiodła przez tereny Gór Słonnych przez Krzemienną, Ulucz, do Rabego kilka kilometrów za Ustrzykami dolnymi – łącznie 117 kilometrów. Atrakcjami tego dnia była przeprawa promem przez San, spacer pod cerkiew w Uluczu, gdzie idąc pod górę niejeden dostał zadyszki, ale dodatkową motywacją do nie ustawania w marszu były piekące się na klubowym grillu „Żarłoku” kiełbaski. W Rabem gościliśmy podobnie jak rok wcześniej w Orlikowym Wzgórzu. Wszystkim poszukującym wypoczynku i dań z kuchni lokalnej szczerze polecam tą miejscówkę 😉 W piątek nastąpiła pierwsza awaria – wykruszył się MTZ Jacka Grzywacza, a konkretnie dała znać o sobie jakość współczesnych części i łożysko w rocznej pompie wodnej podziękowało za współpracę. Tak więc MTZ pokonał kilkadziesiąt kilometrów ciągnięty na holu przez Ryśka. Na szczęście w piątek późnym wieczorem udało się traktor naprawić i następne 2 dni Jacek mógł kontynuować rajzę o własnych kołach.

W sobotę, pojedzeni i wypoczęci udaliśmy się kilka kilometrów z powrotem do Ustrzyk Dolnych, gdzie przez ponad 2 godziny traktory były prezentowane na rynku, wzbudzając spore zainteresowanie przebywających tam akurat osób. Następnie przemieściliśmy się niecały kilometr na obiad do starego młyna, gdzie znajduje się restauracja i Muzeum Młynarstwa. W oczekiwaniu na obiad bardzo miły właściciel opowiadał nam o historii tego obiektu pochodzącego z 1925 roku. Po obiedzie poszliśmy zwiedzać ów 4-kondygnacyjny młyn z zachowaną kompletną linią do czyszczenia i mielenia zboża. Maszyny znajdujące się w młynie mają około 160lat, po wojnie zostały sprowadzone z wyburzanego młyna na ziemiach odzyskanych. Oryginalne wyposażenie zostało wywiezione przez Sowietów. Młyn pracował do 2007 roku.

Po zwiedzaniu i kilku pamiątkowych zdjęciach pojechaliśmy znów przez Rabe, Ustrzyki Górne, Wetlinę, Smerek, Przysłup do Kalnicy.  Po drodze nie mogliśmy pominąć punktu widokowego w Lutowiskach, gdzie urządziliśmy krótki postój celem zrobienia zdjęć. W sobotę zastrajkował kolejny ciągnik – Zetor 25K Jarka Chojnackiego. Ze względu na górzysty odcinek dłuższe holowanie groziło spaleniem hamulców, dlatego dalszą część sobotniej trasy ciągnik ten pokonał wieziony na samochodzie. Podobnie jak MTZ-ta udało się go wieczorem naprawić i w niedzielę Jarek jechał już na własnych kołach. Tego dnia nie zdążyliśmy dojechać do noclegu za widoku, ostatnią godzinę jechaliśmy już po ciemku co było dodatkową atrakcją 😉 Długość sobotniego odcinka wynosiła 88 km. Nocleg mieliśmy w dobrze znanym uczestnikom drugiej Rajzy schronisku młodzieżowym w Kalnicy. Wieczorem standardowo grill i długie rozmowy – tak długie, że z tego co się dowiedziałem w niedzielę rano, najwytrwalsi stwierdzili że czas iść spać dopiero, gdy zaczęło świtać. Dla nich na pobudkę przydała się zabrana przez kolegę Grześka wuwuzela.

Niedzielna trasa wiodła z Kalnicy przez Cisną, Radoszyce, Komańczę, Rzepedź, Szczawne i Bukowsko z powrotem do Odrzechowej – etap ten liczył 93 km. Po drodze odwiedziliśmy miejsce wypału węgla drzewnego oraz zjedliśmy obiad w Zagrodzie Chryszczata w Smolniku – w budynku sąsiadującym z restauracją można było obejrzeć nieczynne już miejscowe więzienie z dość klaustrofobicznymi celami. Przed zakończeniem uczestnicy Rajzy zajechali do kolegi Bogdana na kawę i ciasto. Cały etap odbył się bez żadnych przygód i awarii. Ja niestety z przyczyn rodzinnych musiałem wcześniej wracać do domu i skierowałem się od razu do Odrzechowej.

W jesiennej edycji wzięło udział 14 ciągników. Jako stałemu uczestnikowi wszystkich edycji Rajzy miło jest obserwować jak impreza z każdą kolejną edycją staje się coraz bardziej ogólnopolska – w tym roku oprócz miejscowych traktorzystów uczestnicy przyjechali z Pomorza, Wielkopolski, Śląska, Małopolski. Z uczestniczek, oprócz Mileny, na Trutniu jechały dwie dziewczyny z  Krakowa – Dominika i Ola –  uczestniczki czerwcowego Bałtyk Trip Traktor. Po raz pierwszy udział w Rajzie brał też udział legendarny Ursus C-451, którego właściciel przywiózł aż z Pomorza.

Teraz pozostaje szykować sprzęt i czekać na koleją edycję tej wyjątkowej imprezy 😉

Więcej zdjęć tradycyjnie w Galerii.

Michał ‚Sebright’ Kurowski

Zobacz więcej na