Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Tutaj relacjonujemy tylko przebieg prac restauracyjnych naszych ciągników i maszyn, a wszelkie porady itd. opisujemy w dziale Porady i wskazówki
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Ciągnik, który kupiłem jest zarejestrowany, z przeglądem i ubezpieczony, czyli pełen komfort. Blacharka była wymieniona na C-330, silnik pali i pracuje jak złoto, i generalnie prawie wszystko działało - na lawetę i z lawety wjechał o własnych siłach.
u-0012.jpg
Ale jak się już do niego dorwałem, to znalazłem wiele rzeczy, które były naprawiane tym, co było pod ręką, na chybcika, aby działało, często błednie. Na szczęście ja lubię grzebać się w takich starociach, więc rzuciłem się na niego, jak szczerbaty na suchary.

Na pierwszy ogień poszedł rozrusznik - elektromagnes albo klekotał albo po odpaleniu zacinał się w pozycji start. Podobno elektromagnes był wymieniany na nowy. Założyłem stary elektromagnes (z pudełka ze starymi klamotami od tego traktora) i działa. Przyczyną klekotania były złe styki na kablu od akumulatora - końcówki przy klemach luźne i nie zarobione, oczko przy rozruszniku kompletnie zardzewiałe i o dwa razy większej średnicy (chyba od czołgu) i kombinacją nadwymiarowych podkładek.
u-0015.jpg
Zaprasowałem nowe rurki i oczka na kable i problem rozrusznika z głowy.

Następnie nie ładujący alternator. Okazało się, że mechaniczny regulator napięcia miał postapiane styki, i na dodatek był podłączony odwrotnie. W praktyce prądu wzbudzania cały czas było tyle ile płynęło przez kontrolkę. Wyczyściłem styki regulatora, podłączyłem i ładowanie jest jak powinno być.

Zauważyłem też, że ktoś, kto przerabiał ten traktor z prądnicy na alternator źle pospawał napinacz paska od alternatora i przykręcił nie z tej strony. W efekcie praktycznie nie było regulacji naciągu paska, a napinacz przykręcili przez śrubę pokrywy rozrządu. Przeciąłem napinacz fleksą i pospawałem pod właściwym kątem, żeby nie kolidował z obudową i przykręciłem napinacz jak trzeba.
u-0016.jpg
Kolejna elektryczna poprawka, to włącznik rozruchu (i świec). Okazało się, że wszystkie kable i styki skorodowane, a cały włącznik w środku połamany. Starość. Nawet nie wiem na jakiej zasadzie on jeszcze działał. Kupiłem nowy "hebel", zarobiłem kabelki w rurki jak trzeba i traktorek odpala "od strzała".
Ostatnio zmieniony 15 gru 2023, 18:18 przez RysiuM, łącznie zmieniany 2 razy.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Następna upierdliwa rzecz, to dźwignia ręcznego sterowania pompy wtryskowej. Miała takie luzy, że nie dało się ustawić żadnych stałych obrotów, a nawet jak coś się ustawiło, to nie trzymała. Wszystkie elementy metalowe tak powyrabiane, że praktycznie dźwignia chodziła niezależnie od ciernej podkładki oraz od cięgna obrotów o jakieś 30 stopni czyli praktycznie prawie połowę zakresu nastawień. Nadspawałem wyrobiony metal i dopiłowałem pilnikiem, tak, że praktycznie luzów już nie ma.

Kolumna kierownicy zresztą też miała duże luzy. Widać poprzedniemu właścicielowi wcale to nie przeszkadzało, a wystarczyło dokręcić nakrętkę łożyska stożkowego.

Potem była zabawa z pneumatyką. Pneumatyka teoretycznie była, ale nie działała. Sprężarkę i odolejacz dało się uratować, ale regulator ciśnienia już nie. Z powodu braku zestawów naprawczych (kompletu uszczelek) musiałem kupić cały nowy regulator.

W sprężarce brakowało bagnetu wskaźnika poziomu oleju, i zamiast niego była zwykła śruba. Trzeba było bagnet dorobić. Dzięki pomocnym materiałom pana Pawła wymodziłem coś takiego. Nie jest to oryginał, ale działa.
u-0013.jpg
Brakowało również podłączenia do manometru w trójwskaźniku, więc dokupiłem odpowiednie przewody. Najlepszy numer to był taki, że gwinty nowiutkiego przewodu od manometru i gwint w trójniku od nowego przewodu między regulatorem a zbiornikiem do siebie nie pasowały (jeden miał skok 1.25, a drugi 1.5). Musiałem dokupić narzynkę i przerobić jeden gwint.
u-0017.jpg

Długo kombinowałem jak podginać te metalowe rurki, aby dało się podłączyć to do zbiornika powietrza, ale w końcu się udało. Zresztą pan Paweł mówił na swoim filmiku o C-328, że te nowe rury zawsze trzeba wyginać bo do niczego nie pasują. U mnie w końcu udało się to połączyć ale do butli odwrotnie.
u-0018.jpg
Samo mocowanie butli to była przednia zabawa. Ponieważ żadna szelka nie trzymała (jedna miała urwany gwint, a druga zgubiła nakrętkę) to praktycznie butla wysiała na wcisk i na przewodach. Fajna zabawa z dokręcaniem nakrętek, bo w te wąskie szpary żaden normalny klucz nie wejdzie. Musiałem dopiłować sobie z blachy klucz płaski o specjalnym wąskim kształcie, aby te nakrętki dokręcić.
Ostatnio zmieniony 10 lis 2023, 22:52 przez RysiuM, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Zawór hamulca to była jedna zardzewiała cegła. Znów dużo cierpliwości i WD-40, i udało mi się go odrestaurować. Wypolerowałem wszystkie gniazda zaworków, wymieniłem wszystkie gumki w zaworkach (akurat ten zestaw naprawczy był dostępny) i hamulec ciśnienie trzyma jak nowy. Acha, metalowy przewód między zaworem a złączem przyczepy od C-330 nie pasuje. Tu już się poddałem i wstawiłem zbrojony wąż gumowy.
u-0019.jpg
Oczywiście trzeba było dorobić cięgno między hamulcem a zaworem, bo też było takie "robione w stodole", że nic nie działało. A skoro byłem przy pedale hamulca, to wymieniłem skorodowany wyłącznik świateł stop oraz dźwignię hamulca postojowego, bo zapadka była w stanie agonalnym i nic nie trzymała.

Po tym wszystkim wreszcie pneumatyka działa, ciśnienie trzyma, a wskaźnik pokazuje co trzeba. Jedno co mnie denerwuje to klakson przykręcony do śruby mocującej odolejacz. Czy w C-328 on powinien być w tym miejscu, czy to radosna twórczość poprzedniego właściciela?
u-0020.jpg
Ostatnio zmieniony 10 lis 2023, 22:52 przez RysiuM, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Potem przyszła kolej na wymianę wszystkich płynów, i kolejne niespodzianki.
Wymieniając płyn chłodzący wymieniłem zaworki spustowe przy chłodnicy, bo po ruszeniu od razu zaczął ciec. Tego w bloku nie wymieniłem, bo nie miałem, to go tylko wyczyściłem no i jakoś trzyma.

Przy wymianie filtrów paliwa zauważyłem, że traktor zalany był olejem opałowym (czerwonym). Oczywiście zlałem cały do bańki - dobry jest do mycia części. Kolejna niespodzianka, to brak kranika paliwa. Trzeba było dorobić. Gwint nypla wychodzącego z baku też był zjarany, więc musiałem kupić narzynkę aby go przeczyścić.
u-0021.jpg
Jak na wiek traktora przystało, wszystkie gniazda gdzie powinny być miedziane podkładki były tak wygniecione, że żadne uszczelnienie nie trzymało. Spod każdej nowej podkładki miedzianej lało się paliwo. Trzeba było gniazda przefrezować na płasko.

Jak doszło do odpowietrzania, to okazało się, że ręczna pompka pompuje więcej powietrza do układu niż paliwa. Chyba też pamięta Gomułkę. Tu się nic nie dało w niej zrobić, trzeba było wymienić na nową.
u-0022.jpg
Wymiana oleju w pompie wtryskowej i regulatorze obrotów odbyła się beż żadnych problemów. Dlatego ten silnik tak dobrze pracuje, bo na szczęście pompa jest dobrym stanie. To jest pompa starego typu, bez odstojnika.

Wymiana oleju w silniku też bez niespodzianek. W przeciwieństwie do pozostałych układów.
Ostatnio zmieniony 10 lis 2023, 22:53 przez RysiuM, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Filtr powietrza nie miał w ogóle tego wymiennego wkładu co powinien być nad lustrem oleju. Cały syf brała na siebie siatka druciana w korpusie, zwłaszcza, że zamiast oleju na dnie filtra było trochę błotka. Oczywiście ta część filtra jest nierozbieralna, bo sześcioramienna blacha na której leży ten metalowy wkład jest zgrzana w czterech punktach do korpusu filtra. Próbowałem wymyć ten wkład ropą, ale to jak wybieranie mułu z jeziora łopatką. W końcu dremelem przeciąłem od środka te zgrzewy, wyjąłem cały metalowy wkład do wiadra i dopiero mogłem go porządnie wymyć. Po złożeniu założyłem nowy wkład wymienny - niestety nie taki oryginalny metalowy tylko "Chiński" plastikowy. No ale na pewno lepsze to niż było. Walczyłem z tym filtrem całe dwa dni, ale się udało.

Przy wymianie oleju z przekładni kierowniczej okazało się, że go dużo brakowało. Nalałem nowego Hipolu tyle ile trzeba i szybko dowiedziałem się w czym rzecz - spod prawego ramienia wycieka olej. Uszczelnienie rozwalone, a wcześniej olej nie wyciekał, bo widać już wyciekł do do poziomu tej dźwigni. Jak wynika z informatora zmian konstrukcyjnych z marca 1967 zimeringi wprowadzono od numeru 97000 a mój ciągnik jest wcześniejszy, czyli oringi do wymiany.

Spuszczanie oleju ze skrzyni biegów też ukazało ciekawostkę. Oczywiście w skrzyni biegów był majonez. Zauważyłem też jakieś drobinki metalu - to chyba nie jest dobrze. A najlepszy numer, to czyszcząc korek spustowy, zauważyłem że ma on przewierconą dziurkę. Niezłe jaja - ten kto wymieniał w tym traktorze Hipol ostatnim razem pomylił korki i do spustowego w skrzyni biegów wkręcił korek wlewowy do zwolnicy. A olej ze skrzyni nie wyciekał tylko dlatego, że otwór odpowietrzający w tym korku był po prostu zapchany ziemią i glutem.

Zwolnice w tym traktorku, to też osobna historia. Otóż w moim traktorku są dwie lewe zwolnice. Naprawdę. Zwolnica prawego koła to jest lewa zwolnica założona odwrotnie: korkiem wlewowym do dołu a spustowym do góry. Dodatkowo ma przewiercony i nagwintowany otwór pod drugi korek przelewowy. Nie wiem, czy to efekt konieczności wykonania planu przez fabrykę Ursus gdy zabrakło im prawych zwolnic, czy też radosna twórczość jakiegoś POM'u.
u-0023.jpg
Odlew korpusu prawej i lewej zwolnicy jest ten sam, a różnica następuje na etapie wiercenia i gwintowania otworów, więc generalnie ignorując rozmiary otworów to działa. Tak więc prawa zwolnica ma malutki korek wlewowy, wielki korek spustowy i dwa korki przelewowe. Na szczęście wielki korek spustowy (ten na klucz 30) nie ma otworu odpowietrzającego (chyba włożyli tu korek spustowy od skrzyni biegów). Ale mały korek wlewowy też nie miał otworu odpowietrzającego, więc trochę się nagimnastykowałem, aby w tej twardej śrubie przewiercić dwa długie otwory fi 2mm. Ale po dwóch złamanych wiertłach udało się i wszystko działa.

C-328 ma osobny olej w podnośniku. Ten jako jedyny olej był bardzo czysty, praktycznie nie trzeba było wymieniać, ale trzeba było dolać około litra. Zresztą podnośnik bardzo dobrze działał i trzymał, a żeby wymienić w nim olej, to by trzeba cały mechanizm wyjąć ze skrzyni biegów. Kupa nie wartej roboty.

No i ostatnia rzecz, drobna a upierdliwa: urwana linka licznika motogodzin. Niestety nie da się tego zrobić bez rozpoławiania ciągnika. Ale aż się boję, bo jak rozjadę ciągnik, to na pewno zajrzę w sprzęgło, a nie wiem co tam znajdę. Co prawda sprzęgło chodzi dobrze, ale jak okaże się, że tam długo nikt nic nie robił (albo co gorsza ktoś robił na "odwal się"), to trzeba będzie coś tam powymieniać.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
Ursus
Posty: 12254
Rejestracja: 16 cze 2006, 11:31
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: Ursus »

Ale się rozpisałeś :) Nie przeczytałem jeszcze wszystkiego, ale piszę co zapamiętałem - rurka do gniazda od zaworu co idzie - pasuje od C-330 - ale trzeba ją umiejętnie założyć - jak masz pozakładane pomosty, błotnik itd - to jest to sporo trudniejsze, bo przeszkadza m.in. pedał blokady.

Klakson powinien być przy skrzynce narzędziowej, po tej stronie co odolejacz, ale bardziej z tyłu
Obrazek
Zetor 25, Zetor 25A, Zetor 25K, Zetor 50 Super, Zetor 3011 Major, Ursus C-325, Ursus C-328, Ursus C-4011, Ursus C-308, Dzik 2, Dzik 21, Robi 151, żniwiarka, silniki stacjonarne, snopowiązałki, młocarnia i wiele innych...
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Ursus pisze: 11 lis 2023, 0:33rurka do gniazda od zaworu co idzie - pasuje od C-330 - ale trzeba ją umiejętnie założyć - jak masz pozakładane pomosty, błotnik itd - to jest to sporo trudniejsze, bo przeszkadza m.in. pedał blokady.
Zwłaszcza na pedale blokady się poddałem bo właśnie tak jak piszesz pomosty, błotniki już założone. Bo jak patrzyłem na zdjęcia, to rura musiałaby iść między pedałem blokady a skrzynią, ale tam przeszkadza nakrętka przykręcająca pochwę. A dodatkowo u mnie gniazdo przyczepy zamocowane jest jakby wyżej więc te ostatnie zagięcie rury musiałbym praktycznie wyprostować albo zupełnie przerobić wspornik mocowania gniazda przyczepy.
u-0024.jpg
Ursus pisze: 11 lis 2023, 0:33Klakson powinien być przy skrzynce narzędziowej, po tej stronie co odolejacz, ale bardziej z tyłu
Obrazek
U mnie jest to bardziej jak w C-330, czyli do odolejacza od razu przykręcony jest regulator, więc po tej stronie miejsca już nie ma.
u-0025.jpg
No chyba żeby go przykręcić do skrzynki pod odolejacz od przodu ale tam z kolei idzie rurka od ciśnienia oleju. Chyba będzie musiało tak zostać.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

RysiuM pisze: 10 lis 2023, 22:29 Sprężarkę i odolejacz dało się uratować...
Baju baju, będę w raju. Odpaliłem traktorek i przejechałem się trochę aby zobaczyć jak wszystko działa. Bez problemu, skrzynia chodzi fajnie, nawet jakby ciszej. Ciśnienia i temperatury w porządku, podnośnik też podnosi. Ale jak zaparkowałem to zobaczyłem cały lewy przedni błotnik zachlapany olejem. Paski klinowe też w oleju. Okazało się, że sprężarka wywaliła połowę swojego oleju przez uszczelnienie przy kole pasowym.

Wymontowałem sprężarkę i faktycznie, łożysko przy kole pasowym ma luz około 1mm, a zimer jakby z bakielitu. Drugie łożysko za to ma drobny luz w gnieździe. Podejrzewam, że przednie gniazdo też jest wyrobione. Za to cylinder i tłok i zawory chyba są OK, bo ładnie chodzi no po pompuje też.

Pytanie: Czy trzeba wyciągać wał korbowy aby wymienić łożyska, czy da się bez wyjmowania? Jak widzę na filmie Pawel rozebrał sprężarkę do ostatniej śrubki, ale ja jak nie muszę to chciałbym zrobić tylko to, co konieczne (don't fix it if it ain't broken :D ).

Wcześniej tych luzów nie widziałem, bo tak wygląda, że założony pasek klinowy od sprężarki jest ciut za krótki i praktycznie był na końcu regulacji (nie dało się go poluźnić na śrubach regulacyjnych). Jak naprawię sprężarkę to trzeba będzie kupić nowy pasek no i chyba jednak szarpnę się na te kółko pasowe z wolnobieżką (choć drogie jak diabli).
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

RysiuM pisze: 11 lis 2023, 20:24Pytanie: Czy trzeba wyciągać wał korbowy aby wymienić łożyska, czy da się bez wyjmowania? Jak widzę na filmie Pawel rozebrał sprężarkę do ostatniej śrubki, ale ja jak nie muszę to chciałbym zrobić tylko to, co konieczne (don't fix it if it ain't broken :D ).
Odpowiedź: Ni chu-chu. Nie ma jak podejść ze ściągaczem, a łożyska siedzą mocno. Zresztą odkręcenie cylindra i głowicy nie było trudne mimo, że ta sprężarka chyba nigdy nie była rozkręcana - tak przynajmniej można wnioskować z zastosowanych łożysk i uszczelniacza.
Zimerinng ma następujące oznaczenia: MORPAK 6 A20x32x7 PN,
Łożysko od strony odpowietrznika: FŁT4 OO 6004,
Łożysko od strony koła pasowego: FŁT4 OOC 6004,

Zarówno FŁT jak i Morpak to byli główni (jak nie jedyni) dostawcy dla Ursusa w tych latach.

Intryguje mnie różne oznaczenie łożysk, jeden ma coś jak OO a drugi OOC.
u-0026.jpg
Nie mogę nic znaleźć na takie oznaczenie. Obecnie FŁT ma nowe znormalizowane oznaczenia. Czy to może był oznaczenia klasy luzu? A może to nie ma znaczenia? Katalog części podaje że są dwa łożyska 6004 i już.

Jeszcze jedna rzecz, której nie rozumiem. uszczelka pod pokrywę z odpowietrznikiem. Oryginalnie ma kształt taki
u-0027.jpg
A po kiego grzyba, skoro pokrywa ma kształt taki:
u-0028.jpg
Jedno do drugiego ani jak nie pasuje. Tak naprawdę to uszczelka mogłaby mieć kształt kwadratu z wyciętym otworem pod łożyska i drugim otworem pod odpowietrznik. Po co tak komplikować?
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Jeszcze uproszczony kształt uszczelki. Wydaje mi się, że będzie spełniała swoją funkcję tak samo jak oryginalna, ale za to wycięcie jej jest dużo prostsze: wybity jeden otwór zamiast wycinanie czterech owali.
u-0029.jpg
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

No i sprężareczka już po remoncie. Najwięcej roboty było z myciem wszystkich części, reszta to już łatwizna. Kupiłem nowe łożyska, nowy zimer, i trochę arkusza na uszczelki. Był tylko 1mm, ale nie jest źle. Tę uszczelkę pod pokrywę odpowietrzacza w końcu zrobiłem taką samą jaka była (z czterema owalami). Nie było to dużo roboty, a nie chciałem kombinować. Wybite gniazdo łożyska w pokrywie zapunktowałem lekko (w 8 punktach na obwodzie) i luzy zniknęły. Oczywiście wymieniłem wszystkie podkładki sprężyste i nakrętki M6 na pokrywach (dwie z nich były mosiężne - chyba zgubili i wkręcili co mieli pod ręką). Zawory tylko przeczyściłem ale one trzymają szczelnie, więc głowicy nie rozbierałem.

Sprężareczka chodzi pięknie, tylko teraz jest dylemat z podstawą - okazuje się że zamontowana była od sprężarki HS11, dlatego tylko na 3 śruby. Poszukuję teraz jednak oryginalnego wspornika, nr części 50002760. A jak nie znajdę, do będę kombinował dalej.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
Ursus
Posty: 12254
Rejestracja: 16 cze 2006, 11:31
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: Ursus »

Wspornik moim zdaniem masz dobry - wrzuć fotki z bliska. Jakbyś miał od HS11 to byś w ogóle nie złapał śrubami sprężarki do podstawy
Zetor 25, Zetor 25A, Zetor 25K, Zetor 50 Super, Zetor 3011 Major, Ursus C-325, Ursus C-328, Ursus C-4011, Ursus C-308, Dzik 2, Dzik 21, Robi 151, żniwiarka, silniki stacjonarne, snopowiązałki, młocarnia i wiele innych...
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Ursus pisze: 14 lis 2023, 22:21 Wspornik moim zdaniem masz dobry - wrzuć fotki z bliska. Jakbyś miał od HS11 to byś w ogóle nie złapał śrubami sprężarki do podstawy
Przy tym wsporniku już ktoś ostro kombinował wiertarką
u-0037.jpg
Wspornik chyba na pewno jest "nowy typ" bo ma nabity numer "nowego" wspornika po zmianie opublikowanej w biuletynie w październiku 1976 roku.
u-0038.jpg
W tych rozwierconych otworach udaje się załapać na 3 śruby, i tylko ta lewa-dolna (na zdjęciu) nie pokrywa się ze sprężarką - otwór w sprężarce jest prawie na krawędzi płytki. Gdyby pozostałe trzy jeszcze bardziej zowalić (w prawą stronę) to może dałoby się załapać na wszystkie śruby. Brakuje paru milimetrów. Co prawda sprężarka jeszcze bardziej się odsunie od wału silnika, ale wtedy na pewno dam dłuższy pasek.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
Ursus
Posty: 12254
Rejestracja: 16 cze 2006, 11:31
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: Ursus »

No teraz lepiej widać :) Oryginał wygląda tak:

Obrazek

Zwróć uwagę też czy na tym wsporniku sprężarka będzie w linii jeśli chodzi o pasek - żeby jakoś pod kątek nie była napędzana
Zetor 25, Zetor 25A, Zetor 25K, Zetor 50 Super, Zetor 3011 Major, Ursus C-325, Ursus C-328, Ursus C-4011, Ursus C-308, Dzik 2, Dzik 21, Robi 151, żniwiarka, silniki stacjonarne, snopowiązałki, młocarnia i wiele innych...
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Czy ten wspornik ma na odlewie numer części 50002760?
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
Ursus
Posty: 12254
Rejestracja: 16 cze 2006, 11:31
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: Ursus »

Nie wiem, dawno zamontowany już :) Muszę zerknąć.
Zetor 25, Zetor 25A, Zetor 25K, Zetor 50 Super, Zetor 3011 Major, Ursus C-325, Ursus C-328, Ursus C-4011, Ursus C-308, Dzik 2, Dzik 21, Robi 151, żniwiarka, silniki stacjonarne, snopowiązałki, młocarnia i wiele innych...
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Pomierzyłem tym razem dokładnie, i rozkład otworów w SP 110 nie jest dokładnie po prostokącie. Wygląda on tak:
u-0039.jpg
Przełożyłem to na mój wspornik i dało się taki układ otworów przewiercić - jest gdzie. Posadziłem ten wspornik na frezarkę w której mam DRO i trzy otwory przefrezowałem tak jak ma być. Oczywiście razem z istniejącymi otworami zrobiły się jaja, ale podkładki załatwiły sprawę.
u-0040.jpg
Koło pasowe na razie zostawiłem jak jest tylko dodałem ekstra podkładkę aby zawleczka przez otwór zazębiała się z koronką.
u-0042.jpg
W sumie wszystko działa. No ale pasek tak jak był tak jest za krótki. Jutro jade kupić dłuższy pasek, zobaczymy co z tego wyjdzie. Przy okazji pasek od alternatora choć prawidłowy rozmiar do C-330 to u mnie jest tez za krótki (zero regulacji a alternator opiera się o blok silnika). Też kupię dłuższy. Regulacji mam dużo, to powinno być OK. Jutro sprawdzę.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
RysiuM
Posty: 113
Rejestracja: 05 lis 2023, 21:30

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: RysiuM »

Kupiłem nowe paski dłuższe o 3 cm od nominalnych. W sklepie po 11zł sztuka.

Do alternatora/pompy wodnej wstawiłem A 1280 (oryginalnie był A 1250).
u-0045.jpg
Regulacja naciągu regulatora jeszcze została, ale po poluzowaniu (dociągnięciu alternatora do bloku) pasek jest na tyle luźny, że można go zdjąć.

Do Sprężarki założyłem pasek B 1150 (oryginalnie był B 1120).
u-0044.jpg
Tu też przy pasku normalnie napiętym regulacja jeszcze została
u-0043.jpg
Ale też po opuszczeniu sprężarki na dół można pasek spokojnie zdjąć bez szarpania. A ponieważ teraz po naciągnięciu paska sprężarka poszła o jakieś 2 cm do góry to musiałem dogiąć przewód między sprężarką a odolejaczem, a rura ta jest stalowa i bardzo sztywna.

I tu nie wiem, jak to Ursus wykombinował. Niby do zdjęcia paska trzeba opuścić (poluzować) sprężarkę, ale przecież rura będzie trzymała. Czy procedura ściągania paska w praktyce zakłada odkręcenie przewodu powietrza czy po prostu wyginać je na siłę? Instrukcja nic nie pisze o tum przewodzie, tylko o poluzowaniu trzech śrub mocujących wspornik do bloku i opuszczenie sprężarki do najniższego położenia.
Pozdrawiam
RysiuM
Awatar użytkownika
Ursus
Posty: 12254
Rejestracja: 16 cze 2006, 11:31
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: Ursus »

Instrukcja instrukcją, a w praktyce sprężarka albo tłukła cały czas albo w ogóle. Bo niewielu pasek ściągało - a jak już to sporo osób na chama wkładało pasek aż wskoczy. Dla mnie to najbardziej poroniony pomysł tych Ursusików, bo nawet Zetory z lat 50 miały włączanie wygodną dźwignią i tu też dałoby się coś wykombinować gdyby od początku to było dobrze zaprojektowane.
Zetor 25, Zetor 25A, Zetor 25K, Zetor 50 Super, Zetor 3011 Major, Ursus C-325, Ursus C-328, Ursus C-4011, Ursus C-308, Dzik 2, Dzik 21, Robi 151, żniwiarka, silniki stacjonarne, snopowiązałki, młocarnia i wiele innych...
bergman31
Posty: 1305
Rejestracja: 29 wrz 2011, 20:49

Re: Ursus C-328 1966 - naprawy pozakupowe

Post autor: bergman31 »

Z tego co ja zauważyłem, to w moich stronach najczęściej pasek od sprężarki był zdjęty i wisiał gdzieś na traktorze. Pasek zakładało się tylko na czas przejazdu ciągnika z przyczepą w której hamulce pneumatyczne były sprawne. Zakładanie paska było najprostsze z możliwych, czyli na chama, często w czasie pracy silnika.
ODPOWIEDZ