Mam nietypowy problem z silnikiem w Bizonie, mimo iż jest on u nas od nowości, nigdy nie rozbierany, w idealnej kondycji (dużo się nie narobił), pali na dotyk nawet po całej zimie, a ciśnienie na zimnym (nie wiem, czy czujnik dobrze pokazuje) trzyma nawet kilka sekund po zgaszeniu (olej 20W50), upg cała.
Od kilku/nastu lat gubi szpilki. 1, 2 machnęliśmy ręką, jednak przed ostatnimi żniwami znalazłem odpadniętą 3, a okazało się że i 4 brakuje. Także co najmniej 4 urwane, nie wiem jeszcze jak pod pokrywą zaworów.
I teraz pytanie - co może być przyczyną i jak to naprawić? Jedni mówią, że tylko zdejmować głowicę i zaraz planowanie, inni że szkoda i próbować je wykręcić (jak, wiercenie i wykrętaki?).
Ktoś coś?
Ja się chyba skłaniam ku planowaniu, wykręcanie zerwanych szpilek też nie łatwe.
Tylko czemu one się urywają?
I czy współczesne będą coś warte?
Z wypadającymi szpilkami problem może wyglądać tak, że gwint w bloku może być już wyrobiony. Tutaj pozostałoby chyba przegwintować i wkręcić wkładkę redukcyjną. Same szpilki może pękają od naprężeń? Ja bym planował.
Aha, co najważniejsze - mój nauczyciel od przedmiotów zawodowych, który uczył mnie w technikum podkreślał, że zawsze należy szpilki wymieniać - zawsze. Głowica jest dociskana z ogromną siłą, co powoduje deformację materiału oraz utratę jego właściwości. Nie wolno zakładać starych, ponieważ te są najzwyczajniej w świecie poprzeciągane. Myślę że temperatura też swoje robi - stąd mogą się brać problemy.
Jakbyś wkręcał nowe szpilki do bloku po obróbce to najlepiej je wkręcić na małą ilość oleju silnikowego. On wówczas zakonserwowałby gwinty i trochę je odciążył. Współczynnik tarcia przy dociąganiu na pewno byłby mniejszy.
Mówiąc szczerze nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem, ale nie mam doświadczenia z rodziną SW. Może te szpilki za mocno dokrecone i poprzeciągane i strzelają po prostu podczas gdy pracuje materiał?
Generalnie owszem, powinno się niby szpilki wymieniać zawsze, ale z mojego doświadczenia wynika, że czasem warto zostawić stare - mam na myśli jakość części. Inna sprawa, że proceduralnie zawsze śruby, szpilki, nakrętki powinno się zmieniać - ale praktyka, szczególnie w latach minionych była często inna. Jakoś nie przypominam sobie z tego powodu urwanych szpilek itd. jeśli ktoś robił to z głową wszystko i weryfikował. Czasem już po samym gwincie widać, że szpilka ma dość, ciężko się odkręca, a jak poprawimy gwint narzynką to widać, że była wyciągnięta mocno po profilu gwintu.
Tak czy owak zrzucać trzeba moim zdaniem, bo jak już tyle brakuje to siła na pozostałe działa dużo większa, a i duże ryzyko przedmuchu.